Ułatwienia dostępu

Słuchając dyskusji z udziałem najważniejszych polskich umysłów w świecie technologii – ludzi, którzy współtworzą OpenAI, ElevenLabs czy inne globalne projekty – poczułem dziwną mieszankę dumy i głębokiego niepokoju. Z jednej strony słyszymy, że „bez Polaków nie byłoby ChataGPT”, a z drugiej, czołowi innowatorzy mówią wprost: patrząc na Polskę w kontekście rewolucji AI, jestem ekstremalnym pesymistą.

Dlaczego, mając jednych z najlepszych inżynierów na świecie, wciąż nie doczekaliśmy się naszej "Nokii" czy "Skype'a"? I co musimy zrobić, by nie przespać największej rewolucji technologicznej w historii? Oto wnioski, które wyciągnąłem po tym niezwykłym spotkaniu w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Talent to za mało. Gdzie jest polski Skype?

To pytanie, które wraca jak bumerang. W naszym regionie Europy powstały globalne marki: Estonia ma Skype’a i Bolta, Finlandia ma Nokię i twórców Angry Birds. A Polska? Często przywołujemy „Wiedźmina”, ale jak słusznie zauważono podczas debaty – to nie jest produkt, który każdy na Ziemi ma w swojej kieszeni, w przeciwieństwie do gry o wściekłych ptakach czy komunikatora.

Problem nie leży w ludziach. Sam Altman, twórca potęgi OpenAI, przyznaje, że polski wkład w rozwój sztucznej inteligencji jest fundamentalny. Mimo to, polska nauka jako instytucja praktycznie nie istnieje na świecie – istnieją wybitni polscy naukowcy, ale pracują oni na sukces brytyjskich czy amerykańskich uczelni.

Prędkość zabija (albo jej brak)

Najbardziej uderzająca była diagnoza dotycząca polskiego kapitału. Żyjemy w czasach, gdy firmy technologiczne buduje się w ekspresowym tempie. Jeśli ktoś tworzy biznes, który w trzy lata osiąga miliardowe wyceny, to nie może czekać 12 miesięcy na decyzję o przyznaniu kapitału. Tymczasem w Polsce procesy inwestycyjne są o rząd wielkości wolniejsze niż na Zachodzie.

Jeden z panelistów przytoczył anegdotę o rozmowie z prezydentem Katowic na temat finansowania startupu satelitarnego. Odpowiedź była symptomatyczna: „Pieniądze mamy, tylko jak miasto mogłoby inwestować w startupy?”. Brakuje nam nie tyle chęci, co struktur prawnych i mentalności nastawionej na ryzyko, którą mają Finowie czy Amerykanie.

Nie budujmy drugiej Nvidii. Zbudujmy coś na niej

Kluczowym pytaniem debaty było: co mamy robić? Czy Polska powinna rzucić wszystkie zasoby, by zbudować własny duży model językowy (LLM) konkurencyjny dla GPT-4?

Odpowiedź ekspertów jest jednoznaczna: Nie. To tak, jakbyśmy chcieli teraz ścigać się z Elonem Muskiem w budowie rakiet na Marsa, nie mając do tego zaplecza finansowego. Nie mamy dziesiątek miliardów dolarów na infrastrukturę. Ale to nie znaczy, że mamy się poddać.

Szansa leży w aplikacji. Zamiast budować silnik, zbudujmy samochód. AI to narzędzie, które można wykorzystać do rewolucji w biologii, medycynie czy edukacji. Wyobraźmy sobie zautomatyzowane laboratoria, gdzie AI projektuje eksperymenty chemiczne. To tutaj, w niszach i konkretnych zastosowaniach, małe zespoły mogą pokonać korporacyjne "Titaniki", które wolno zmieniają kurs.

Czas na "Y Combinator" nad Wisłą

Aby to się udało, potrzebujemy ekosystemu. Nie musimy wymyślać koła na nowo. W Dolinie Krzemowej istnieje "playbook" – zestaw sprawdzonych zasad, jak budować startupy (np. standardy Y Combinator). W Polsce wciąż zdarza się, że inwestorzy proponują warunki, które na zachodzie byłyby nie do przyjęcia. Apel z debaty był prosty: używajmy standardowych, światowych umów inwestycyjnych (term sheet), a wszystkim będzie łatwiej.

Pesymizm, który daje nadzieję

Mimo gorzkich słów o „ekstremalnym pesymizmie”, z rozmowy przebijała też nadzieja. Ci ludzie – choć budują swoje imperia w San Francisco czy Londynie – są patriotami. Chcą, by w Polsce powstał ekosystem, do którego warto wracać.

Rewolucja AI to moment, w którym karty są rozdawane na nowo. Nie musimy być najlepsi we wszystkim. Wystarczy, że będziemy najlepsi w wykorzystaniu tego, co zbudowali inni, by rozwiązywać realne problemy. Ale musimy działać szybko. Jak powiedział jeden z gości: firmy będą budowane niewiarygodnie szybko i bardzo mała liczba ludzi jest w stanie zbudować organizacje wielomiliardowe.

Pytanie brzmi: czy te firmy powstaną w Warszawie i Krakowie, czy znów będziemy tylko dumnie patrzeć na polskie nazwiska w stopkach redakcyjnych firm z USA?

Artykuł powstał na podstawie debaty „Przyszłość Polski w obliczu rewolucji!”, opublikowanej na kanale This Is IT - Maciej Kawecki.

Pliki Cookies

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z mojej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie możecie dokonać zmiany ustawień w swoich przeglądarkach.

Więcej informacji